Zarządzanie · 4 min czytania

Ten o zwinności i portfelu

Wartość zwinności widać na poziomie portfela i decyzji o finansowaniu: sprint jako horyzont inwestycyjny, a zespół jako źródło sygnałów decyzyjnych.

Zwinność często jest opisywana jako sposób pracy zespołów. Problem w tym, że jej realna wartość ujawnia się dopiero na poziomie portfela inwestycyjnego i decyzji o alokacji kapitału.

Sprint jako horyzont inwestycyjny: zespół dostarcza sygnały decyzyjne, a portfel decyduje, czy kontynuować, zmienić kierunek, czy zamknąć inicjatywę

Czym jest sprint, jeśli nie jednostką produktywności?

Sprint jest horyzontem inwestycyjnym. To okres, w którym organizacja świadomie ogranicza ekspozycję na ryzyko i sprawdza, czy dana inicjatywa zasługuje na dalsze finansowanie.

Kiedy sprint traktujemy jak jednostkę produktywności, pytamy, ile zrobiono. Kiedy traktujemy go jak horyzont inwestycyjny, pytamy, czego się dowiedzieliśmy i czy to zmienia naszą decyzję. To dwa zupełnie różne pytania. Pierwsze prowadzi do mierzenia prędkości i porównywania zespołów. Drugie prowadzi do rozmowy o tym, gdzie warto włożyć kolejne pieniądze.

Krótki horyzont ma jeszcze jedną zaletę: ogranicza stratę. Jeśli po dwóch tygodniach okaże się, że pomysł nie działa, tracimy dwa tygodnie, a nie kwartał. Tak działa zwinność rozumiana jako opcjonalność: płacimy niewiele za prawo do zmiany zdania.

Czy każdy sprint musi kończyć się nową funkcją?

Nie. To nie oznacza, że każda iteracja musi kończyć się nową funkcją widoczną dla użytkownika ani że każdą hipotezę da się zweryfikować w dwa tygodnie.

Czasem efektem sprintu jest redukcja ryzyka technicznego, stabilizacja systemu albo potwierdzenie, że koszt dalszego rozwoju rośnie szybciej niż potencjalna wartość. Ta ostatnia informacja bywa najcenniejsza ze wszystkich, bo pozwala zatrzymać inwestycję, zanim pochłonie kolejne miesiące.

Wiedza o tym, czego nie robić, też ma wartość. Tyle że nie widać jej na wykresie spalania ani w liczbie zamkniętych zadań.

Za co odpowiadają zespoły z perspektywy portfela?

Z perspektywy portfela zespoły nie są od „dowożenia backlogu”, tylko od dostarczania sygnałów decyzyjnych.

Dane z rynku, zachowania użytkowników, koszty utrzymania, tempo narastania złożoności: to na ich podstawie powinny zapadać decyzje. Kontynuujemy, zmieniamy kierunek czy zamykamy inicjatywę?

Taki sygnał musi trafić do kogoś, kto może na jego podstawie działać. Jeśli przegląd sprintu kończy się prezentacją ukończonych zadań, a decyzje o finansowaniu zapadają raz w roku w budżecie, informacja z zespołu nie ma dokąd popłynąć. Dlatego pętla informacji zwrotnej musi sięgać wyżej niż zespół.

Kiedy zwinność degraduje się do rytuałów?

Wtedy, gdy sygnały z zespołów nie mają wpływu na nic, a portfel jest zarządzany według pierwotnego planu, niezależnie od tego, czego się nauczyliśmy.

Zespół ma wtedy sprinty, przeglądy i retrospektywy. Uczy się, mierzy, zbiera opinie. Ale nikt nie korzysta z tej wiedzy przy decyzji o pieniądzach. Inicjatywa trwa, bo jest w planie, a nie dlatego, że dane pokazują, że warto w nią dalej inwestować.

W takiej sytuacji zwinność degraduje się do zestawu rytuałów. Koszt jest wysoki: organizacja płaci za uczenie się, z którego nie korzysta.

Jak sprawdzić, czy zwinność działa na poziomie portfela?

Wystarczy zadać sobie jedno pytanie: kiedy ostatnio inicjatywa zmieniła kierunek albo została zamknięta dzięki temu, czego dowiedział się zespół?

Jeżeli po kilku sprintach jedyne, co potrafimy powiedzieć, to ile pracy wykonano, to trochę nie o to w tym wszystkim chodzi.

Dlaczego hierarchia i roczny budżet słabo pasują do niepewnej pracy, opisałem we wpisie o narzędziach z epoki fabryk.

Bibliografia

  1. Reinertsen, D. G. (2009). The Principles of Product Development Flow. Celeritas Publishing.
  2. Gothelf, J., Seiden, J. (2017). Sense and Respond. Harvard Business Review Press.
  3. Kersten, M. (2018). Project to Product. IT Revolution Press.
  4. Schwartz, M. (2016). The Art of Business Value. IT Revolution Press.

💬 Dołącz do dyskusji na LinkedIn → Komentuj i podziel się swoim podejściem