Zarządzanie produktem · 3 min czytania

Ten o partnerze w ryzyku

Interesariusz to nie klient wewnętrzny, tylko partner w ryzyku: współodpowiada za priorytety, definiuje sukces razem z zespołem i ma odwagę powiedzieć „stop”.

Interesariusz to nie „klient wewnętrzny”. To Twój partner w ryzyku.

Interesariusz to nie klient wewnętrzny, tylko partner w ryzyku. Klient wewnętrzny rzuca wymagania przez płot, ocenia na demo, pilnuje dowiezienia projektu, a porażka to wina zespołu. Partner współodpowiada za priorytety, razem z zespołem ustala, po czym poznamy, że trzeba projekt ubić, i ma odwagę powiedzieć stop

Co jest złego w modelu „klienta wewnętrznego”?

Tworzy barierę, która zabija innowacyjność. W wielu korporacjach utrwalił się szkodliwy podział: zespół „dostarcza”, a interesariusz „wymaga i ocenia”.

W tym modelu ryzyko leży tylko po jednej stronie płotu. Interesariusz zamawia, zespół wykonuje, a jeśli efekt nie przynosi wartości, winny jest wykonawca. Nikt nie ma powodu, żeby kwestionować samo zamówienie.

W „Lean Enterprise” Jez Humble i współautorzy proponują radykalną zmianę: interesariusz jako odpowiedzialny partner.

Co to oznacza w praktyce?

Trzy rzeczy, które zmieniają relację między zespołem a interesariuszem.

Koniec z „rzucaniem wymagań przez płot”. Partner nie tylko mówi, co chce osiągnąć, ale bierze współodpowiedzialność za priorytetyzację. Jeśli projekt nie dowozi wartości, to nie jest tylko „wina zespołu”. To wspólna decyzja o tym, że inwestycja nie przynosi zwrotu.

Wspólne definiowanie sukcesu (i porażki). Odpowiedzialny interesariusz nie czeka na demo, by powiedzieć „to nie to”. Jest obecny przy tworzeniu metryk sukcesu. Razem z zespołem ustala: „Po czym poznamy, że powinniśmy to ubić?”.

Odwaga do powiedzenia „STOP”. To najważniejszy test partnerstwa. Czy Twój interesariusz ma odwagę powiedzieć: „Moja pierwotna koncepcja była błędna. Dane pokazują, że klienci tego nie chcą. Zamykamy projekt dzisiaj, by nie marnować więcej budżetu”?

Kim staje się interesariusz w takim modelu?

Strażnikiem zasobów organizacji, a nie tylko rzecznikiem swojego działu. Jego rolą nie jest dopilnowanie, by projekt został dowieziony do końca, ale dopilnowanie, by organizacja nie inwestowała w rzeczy bezwartościowe.

To zmienia sens każdego przeglądu. Zespół nie przychodzi po ocenę, tylko z danymi, a interesariusz nie przychodzi ocenić, tylko zdecydować: kontynuujemy, zmieniamy kierunek czy zamykamy.

Od czego zacząć?

Tylko co zrobić, aby dojść do takiego poziomu?

Nie da się tego ogłosić. Partnerstwo powstaje, gdy obie strony widzą te same dane i podejmują decyzje razem. Kilka kroków, od których można zacząć:

  • Zaprosić interesariusza do ustalania kryteriów sukcesu, zanim powstanie pierwszy ticket, a nie dopiero na demo.
  • Przed startem zapisać wspólnie, przy jakim wyniku przerywamy inicjatywę. Łatwiej powiedzieć „stop”, gdy próg ustalono, zanim ktokolwiek przywiązał się do pomysłu.
  • Na przeglądzie pokazywać wynik u użytkownika, a nie listę ukończonych zadań. Sprint Review ma budować przejrzystość, a nie służyć do odbioru prac.
  • Doceniać zamknięcie nietrafionej inicjatywy tak samo jak udane wdrożenie. Jeśli zamknięcie projektu jest porażką interesariusza, nikt go nie zamknie.

Bibliografia

  1. Humble, J., Molesky, J., O’Reilly, B. (2015). Lean Enterprise: How High Performance Organizations Innovate at Scale. O’Reilly Media.
  2. Gothelf, J., Seiden, J. (2017). Sense and Respond. Harvard Business Review Press.
  3. Schwaber, K., Sutherland, J. (2020). The Scrum Guide.

💬 Dołącz do dyskusji na LinkedIn → Komentuj i podziel się swoim podejściem