Zespół dostaje cel. Manager dostaje spokój ducha. A na następnym daily wszyscy o taskach.
Zespół dostaje cel. Manager dostaje spokój ducha. A na następnym daily wszyscy o taskach. To historia o tym, jak dwa różne języki zarządzania istnieją w tej samej organizacji — i nikt nie zauważył, że prowadzą w dwie różne strony.
Praca na celach mówi: “chcemy zwiększyć retencję o 15% w Q3.” Praca na zadaniach mówi: “zrób ticket, oszacuj, zamknij, zaraportuj.” Obie mają sens. Jedno i drugie istnieje w tej samej firmie. Ale tylko jedno ma kolumnę w raporcie.
Wtedy dzieje się coś podstępnego. Cel ucieka. Prawdziwa gra toczy się gdzie indziej — na velocity, na burndownach, na liczbie story pointów zamkniętych w sprincie. Bezpieczniej jest dowieźć zadania niż ryzykować w imię celu.
I nikt tego głośno nie mówi. To dostosowanie się do zasad gry, które organizacja sama ustanowiła.
Ludzie robią to, co jest nagradzane. Nie to, co jest napisane w strategii. Nie to, co padło na prezentacji rocznej. To, o co pyta manager i co wywołuje komentarze na przeglądzie sprintu.
Spójrz na to, o czym rozmawiacie. Popatrz na spotkania, przeglądy, pytania które padają. Tam jest prawda o tym, czym naprawdę żyje Twoja organizacja.