Ten o stylu zarządzania
Deming powiedział coś innego: 94% problemów pochodzi z systemu, nie z ludzi.
Tayloryzm dał nam normy i czas pracy mierzony w sekundach. Mierzenie miało sens — stanowisko można było usprawnić.
Problem w tym, co z tymi pomiarami zrobiono potem: założono, że człowiek jest elementem do zoptymalizowania, nie źródłem wiedzy o systemie.
Deming powiedział coś innego: 94% problemów pochodzi z systemu, nie z ludzi. Nie leniwi pracownicy. Nie słaba motywacja. System, który ogranicza, mierzy nie to co trzeba i nagradza zachowania, które niszczy to, co miałoby działać.
Kiedy coś idzie nie tak — w którą stronę automatycznie idziesz?
W stronę człowieka czy systemu? Deming twierdził, że odpowiedź na to pytanie mówi więcej o organizacji niż jakikolwiek KPI.
To nie semantyka. To różnica w tym, co robisz dalej.
Możesz zwolnić człowieka. Ale jeśli system zostaje — problem zostaje razem z nim. W drugim przypadku naprawiasz system i problem znika razem z przyczyną, nie z osobą. Zmiany nie przychodzą od razu — ale procentują w przyszłości.
Większość organizacji nadal zarządza jak Taylor, a chcieliby jak Deming.
Jak jest w Twojej?
💬 Dołącz do dyskusji na LinkedIn → Komentuj i podziel się swoim podejściem