Ten o zbyt bezpiecznym bezpieczeństwie

· 2 min czytania

Bezpieczeństwo psychologiczne zrobiło karierę jako warunek dobrego zespołu. Badania Edmondson, projekt Aristotle w Google — wszyscy wiedzą, że ludzie potrzebują przestrzeni, żeby się nie bać. To prawda.

Ale przestrzeń bez napięcia to nie azyl. To powolna stagnacja.

Bezpieczeństwo działa jak zwolniony hamulec — usuwa lęk przed mówieniem, błądzeniem, pytaniem. Samo w sobie nie popycha do przodu. Granica przebiega tam, gdzie brak zagrożenia staje się brakiem bodźca.

Widziałem zespoły, w których nikt nikogo nie atakuje, nikt niczego nie blokuje, nikt nikomu nie przeszkadza — bo nie ma o co. Psychologicznie bezpieczne.

Zawodowo martwe.

Długotrwałe przebywanie w środowisku bez wyzwań ma swoje konsekwencje. Umiejętność radzenia sobie z niepewnością zanika — bo nie było okazji jej ćwiczyć. Kiedy pojawia się prawdziwy problem, ludzie nie są gotowi.

Bezpieczeństwo zdejmuje lęk. Ale lęk to nie jedyna rzecz, która hamuje wzrost. Drugą jest obojętność.

Antidotum nie jest presja. Antidotum jest ciekawość. Ciekawość to napięcie bez zagrożenia — pytanie, które wciąga, nie problem, który przygniata. Środowisko, które pielęgnuje ciekawość, nie musi wymuszać zaangażowania. Ono je prowokuje.

Co w Twoim środowisku pracy prowokuje ciekawość — a co ją tłumi?


💬 Dołącz do dyskusji na LinkedInKomentuj i podziel się swoim podejściem

Updated: