Ten o świętowaniu
W ciągłym dostarczaniu nie ma mety.
Rozmawiałem kiedyś z Product Ownerem, który powiedział: „Nie ma dużych okazji do świętowania.”
I to zdanie zostało ze mną.
Możliwe, że miał rację. W ciągłym dostarczaniu i rozwoju nie ma mety. Backlog nie znika. Każda domknięta funkcja otwiera trzy kolejne. Nie ma dnia, w którym zespół może powiedzieć: skończyliśmy.
Kiedyś było inaczej. Duży release miał datę. Wszyscy wiedzieli, że ten dzień jest ważny. Można było się zatrzymać — razem. Był powód, żeby spojrzeć na siebie i powiedzieć: zrobiliśmy to.
I nie chodzi o szampana. Chodzi o coś trudniejszego do zastąpienia — zbiorowe poczucie, że coś się domknęło. Że wysiłek miał koniec.
W ciągłym dostarczaniu trzeba znaleźć inne powody do świętowania. Mniejsze, własne, celowo stworzone. Nie zastąpią launch day — ale mogą dać zespołowi to, czego mu brakuje. Poczucie, że ich praca jest ważna.
Jak to wygląda u Was?
💬 Dołącz do dyskusji na LinkedIn → Komentuj i podziel się swoim podejściem